Na krawędzi dnia, na krawędzi snu przegrana w nierównej walce…
Kiedy ktoś nie pozwala ci wlaczyć, nie masz szans na wygraną… Cokolwiek byś nie uczynił twoje zachowanie będzie złe, cokolwiek byś powiedział lub nie powiedział też będzie źle. Po co więc starać się? Po co próbować…? Po to, zeby ktoś był z tego powodu szczęśliwy, zeby traktował cie z góry i miał satysfakcję, że druga osoba cierpi? To bez sensu… Chciałam sie zmienić, chciałam być inna… chciałam, bo mi zależało, ale nie mogę pozwolić sobie by ktoś mnie poniżał, szczególnie teraz kiedy nie mam na to sił. Po co mam być tą kukłą, w którą można wbijać szpilki kiedy coś idzie nie tak jak się tego chce? Po co ktoś ma śmiać się z moich łez, kiedy płaczę bo jest mi źle, kiedy płaczę bo coś mnie przerasta, kiedy płaczę, bo jestem bezsilna? To prawda, nie mam siły na takie zachowania. Nie mam siły na kolejne ucieczki z psychologicznej pułapki w jakiej jestem codzinnie zamykana…
Czasy sie zmieniają, to, że ktoś ci mówi kiedykolwiek, ze jesteś tą jedyną którą spotyka się raz w zyciu na drugim końcu świata to jeden wielki stek kłamstw wymyślony na potrzebę chwili. Teraz dziewczyno będziesz madrzejsza i nie dasz się zwieść pięknym słowom, które kłamią…
Uświadom to sobie w końcu i pozwól mu odejść na zawsze, on tego pragnie najbardziej. Zostaw z tyłu swoje uczucia i sympatie, schowaj je głęboko w sercu i pamięci. One tam będą, one nigdzie nie uciekną. Niech zostaną w twoich wspomnieniach zanim on zniszczy je zupełnie…
“… Myślisz, że jesteś kimś przykładając pistolet do głowy bezbronnemu człowiekowi? Myślisz, że gdy już strzelisz wszystkie Twoje kłopoty się skończą?
Ten człowiek może jest i biedny, ale czuję, że jego serce amanuję miłością i dobrocią, i nawet najtwardszy pocisk nie jest w stanie przebić tak grubej zbroji..”
— Uther
