Kolejna notka o wszystkim i o niczym… Zacznę od Wrocławia, gdyż tam rzecz jasna spędziłam ostatni weekend, który… o dziwo nie ciągnął się w nieskończoność. Jestem do tyłu z kolokwium z chemii, w sumie nawet nie oddawałam kartki, bo była pusta
Z fizjologii chyba ok., trochę się rozpisałam o ciśnieniu osmotycznym i o składzie krwi, mam nadzieję, że to będzie wystarczające na jakąś pozytywną ocenkę. A anatomia? Cóż, pisaliśmy z inną prowadzącą i mogę powiedzieć , że pozytywnie to widzę J Po zajęciach z anatomii wychodząc z prosektorium przechodziliśmy przez salę w której akuratnie weterynaria miała kolokwium praktyczne czy coś w tym stylu. No to pooglądałam sobie pokrojonego owczarka niemieckiego i coś co było bardzo kudłate z zewnątrz
Szkoda, że nie mamy takiej części praktycznej na zajęciach…
Dziś poniedziałek, czuję się od rana bardzo źle, boli mnie głowa i czuję się ogólnie jakby mnie walec rozjechał… Wypiłam dziś wyjątkowo tylko dwie kawy z nadzieją, że może mi pomoże ale póki co efektów nie widać. A szkoda, bo miałam upiec pyszne ciasto z truskawkami i bitą śmietaną
Mmmm… może jutro upiekę.
Pomagałam dziś zmieniać tacie koła w samochodzie, dostałam przeszkolenie i już wiem jak to się robi w razie gdyby kiedyś gdzieś, coś… (odpukać) to już będę wiedziała co i jak
Idę walczyć z bólem.
Jak mnie głowa nie przestanie boleć to Goździkowa dostanie wpierdol…